piątek, 22 marca 2013

Larry: 4. Samolubny gnojek


 Hej robaczki! Dziś rozdział trochę dłuższy, ponieważ to koniec tej historii. Szczerze mówiąc zastanawiałam się czy nie kontynuować tego dalej, ale na razie robię sobie przerwę. Teraz zgodnie z obietnicą pojawią się one shoty a później historia Zarrego „Like a boss”. Jeśli wszystko dobrze pójdzie pierwszy one-shot pojawi się w środę, a kolejny w sobotę.
Zapraszam na mojego Tumblra Zadaj pytanie gdzie możecie zadawać pytania do postaci z opowiadań i one-shotów oraz do mnie.

Aaa i najważniejsze na blogu wstawiłam ankietę, możecie zagłosować czy chcecie kontynuację historii Larrego J

4.
**Godzinę później prywatne lotnisko, obrzeża Londynu**

-Louis powaliło cię do reszty? Skąd masz to auto? –Zapytał Zayn widząc Louisa w wojskowym UAZ-ie
-Mam i już, ty się nam nie spowiadasz skąd masz informacje, więc ja też nie muszę. Powiedz pilotowi żeby otworzył luk z tyłu, auto spokojnie się tam zmieści. Dzięki temu będziemy mogli wylądować dalej i po cichu dojechać na miejsce.
-No dobra, wsiadamy i zaraz omówimy plan, trochę go musze zmienić skoro mamy tę furę.

**Samolot Gdzieś nad Europą wschodnią**
Liam
Skąd Louis wytrzasnął wojskowego UAZ’a 469B? To, że Zayn może mieć dziwne wtyki jestem w stanie pojąć ale Lou, to niedorzeczne! Wszystko co dzieje się od dwóch dni jest niedorzeczne, przecież powinna się tym zająć policja a nie my, nie czwórka chłopaków nie mająca pojęcia o takich akcjach. Z zamyślenia wyrwał mnie donośny głos Malika.
-Dobra możemy zaczynać! Czeka nas nieco ponad trzygodzinny lot, lecimy na Białoruś, tam przetrzymują Harrego. Z tego co wiem za porwaniem stoją amatorzy ale dość cwani, mają sporo wtyków, ale spokojnie nie więcej ode mnie, więc damy radę. Tu macie plany budynków, nie wiemy jak zabezpieczone są te magazyny, więc przyda się sprzęt. Liam zajmiesz pozycję nr. 4o tutaj, będziesz mnie osłaniał kiedy będę sprawdzał czy da się wejść bocznym wejściem, na planie macie je oznaczone jako B. W tym samym czasie Niall i Lou będziecie osłaniać resztę działki. Jeśli ktoś się pojawi strzelacie.
-Co kurwa? Nie zabije człowieka! Ja nie umiem strzelać! Nie, nie, nie, ja wracam do domu!
-Durniu! Pistolety są z nabojami usypiającymi nikogo nie zabijesz. Tu masz replikę tego z czego będziesz strzelał widzisz tego pluszaka na końcu samolotu? To twój cel, w magazynku masz miękki śrut więc spokojnie nic nikomu nie zrobisz, Niall to samo a Lou pokaż im jak się celuje, tak jak ci mówiłem. Pamiętajcie, jeśli cel jest ruchomy strzelamy nie tam gdzie jest, a tam gdzie za moment będzie, jasne?
-Jasne.
-Ale to za chwilę, skoro mamy auto wylądujemy tutaj, od celu będzie nas dzieliło 10km polnymi drogami, dojedziemy do tego lasu i resztę pójdziemy pieszo. Teraz kolejno Liam, w plecaku masz leki i środki opatrunkowe, bo nie wiemy w jakim stanie jest Hazz, Dwa granaty dymne i jeden hukowy. Niall masz jedzenie ale to na potem, naboje usypiające, i te same granaty. Louis masz koc jeśli będzie trzeba nieść Harrego będzie nam wygodniej, granaty dymne masz chyba 4. Ja mam granaty usypiające i dymne, każdy z nas zakłada maskę, dzięki niej będziecie widzieć  więcej pomimo dymu ciemności i w przypadku granatów usypiających nie padniecie.
Musimy się wzajemnie osłaniać, kiedy już wejdziemy Liam zostaniesz na czatach, gdyby coś się działo...
-Strzelam i rzucam granaty.
-Dokładnie a poza tym mamy to –Zayn rzucił każdemu po małej słuchawce do ucha. –Dzięki temu będziemy się dokładnie słyszeć. Niall po wejściu idziesz tutaj do pierwszego pomieszczenia, będę sprawdzał przed tobą czy nikogo nie ma na korytarzu, ty skupisz się tylko na tym czy w pomieszczeniu jest Hazz. Lou czekasz na znak ode mnie  i idziesz do pomieszczenia po drugiej stronie. I teraz najważniejsze, jeśli drzwi będą zamknięte jest duże prawdopodobieństwo, że za nimi jest Hazz wtedy czyścimy cały budynek i dopiero potem tam wracamy. Największy problem może być jednak z samym wejściem do budynku, dlatego mam pilarkę bez problemu pójdzie nią krata.
-Hej ja mam petardy!- krzykną uradowany Niall –Jak  będziesz piłował to je odpalę, nie będzie nic słychać i jest szansa, że wyjdą zobaczyć co to i wtedy ich zdejmiemy.
-Świetnie! Teraz kolejna rzecz kamizelki i kaski, to ochroni nas od broni ostrej.
-Ostrej?!
-Tak mogą być uzbrojeni ale mamy nad nimi przewagę, mamy doskonały plan. Jakieś pytania?
-Nie
-Nie
-Nie
-Super, idę do pilota obgadać lądowanie.


**Północna Białoruś 6 p.m tutejszego czasu.**
-Louis kierujesz i jazda!
-Jadę po ciebie z odsieczą Hazz! –Krzyknął uradowany Louis, choć Liam i Niall nie podzielali jego dobrego Humoru, nie przejmował się tym wiedział, że musi z ich pomocą uratować przyjaciela, osobę która jest ważna w jego życiu tak samo mocno jak rodzina. Był gotów narazić dla niego życie by znowu móc go mieć przy sobie.
Zatrzymali się na skraju lasu, ubrali kamizelki kaski i trzęsącymi się nogami ruszyli ratować przyjaciela z opresji.
**Harry**
-I co śmieciu, jutro mamy podobno cię wypuścić twoi koledzy już ogarniają kasę, ale szczerze zastanawiam się czy to z robić, w końcu będę miał 10 kafli po co mam cię oddać, twoi koledzy zrobią dla ciebie wszystko, a ty po tym co przejdziesz będziesz wrakiem człowieka. Ciągle będziesz miał przed oczami moją twarz, twarz w której widzisz nienawiść do takich debili jak ty. Co myślisz, że jesteś ode mnie lepszy bo masz w chuj kasy, bo śpiewasz nędzne pioseneczki dla swoich faneczek? A może jesteś lepszy bo możesz mieć każdą laskę na skinienie palcem? Ja też kiedyś miałem ale wiesz co? Ktoś mi to zabrał, wiesz kto?
-Nie? –z przerażeniem powiedział Harry.
-Wy i wasze pieprzone One Direction! Byłem przez rok doradcą Modest, ale przez twojego jebanego chłoptasia wyjebali mnie, bo przypadkiem wpadłem na niego, zalewając mu kawą ulubioną pedalską bluzeczkę w paseczki. A może to nie chodziło o kawę, a o to, że chciałem go pocałować? Wiesz komu się za to teraz oberwie?
Harry ze strachem pokręcił głową.
-Tobie! To co masz teraz na plecach nie jest nawet połową tego, co cię za moment spotka! Będę cię pieprzył aż stracisz przytomność! Słyszysz te petardy, to na wiwat moich słów?! Nawet tutejsi mieszkańcy się cieszą z tego co z tobą zrobię!

**Akcja**
-Niall odbiór słyszysz mnie?
-Słyszę, zaczynamy?
-Tak odpalaj, mam przed sobą kraty potrzebuję 8 sekund huku
-Jasne się robi!

**Zayn**
Przepiłowałem kraty w oknie i już po chwili byłem w środku, och miła niespodzianka trzy kobiety?! Potrzebowałem 4 pocisków by uśpić wszystkie na dobre, w asekuracji Lou przeszukiwałem kolejne pomieszczenia jedno było zamknięte ale co dziwne od środka! To musi być to. Sprawdziłem szybko resztę pomieszczeń i wróciłem do zamkniętych drzwi.
-Boss do Lou chyba go mamy rzucaj usypiacza!
Teraz przy pomocy Lou przepiłowałem zamek w drzwiach uderzając je mocnym kopniakiem weszliśmy do środka, to co tam zastaliśmy było przerażające nawet dla mnie, nie chce wiedzieć co myślał Louis. Starszy facet leżący na Harrym, którego policzki są mokre od płaczu, wszędzie pełno krwi.
**10 minut wcześniej  Harry**
Był silniejszy to pewne, do tego jestem osłabiony, moje plecy to jedna wielka rana, nie czuję już bólu tak jak wcześniej,chyba się do niego przyzwyczaiłem. Co mogłem zrobić, bronić się? Jak? Chociaż miałem pewien pomysł. Kiedy mężczyzna zrzucił z siebie ubranie, postanowiłem spróbować działać, powoli pomimo bólu podniosłem się do pozycji siedzącej.
-Sądzisz, że taka zwiotczała pała będzie w stanie mnie pieprzyć, uprzedzam grubo się mylisz. Po co obaj mamy się męczyć? Nie wolałbyś żeby chociaż jeden numerek w twoim życiu był naprawdę przyjemny?
-Zamknij się!
-Daj mi chociaż spróbować, przecież jesteś fajnym facetem, może być nam naprawdę dobrze, zaufaj mi.
Przesunąłem dłonią po jego kroczu, chyba złapał haczyk. Cudem powstrzymałem odruch wymiotny. Poczułem jak moje oczy robią się wilgotne, po chwili po moich policzkach spływały łzy, nie mógł ich zobaczyć, to zniweczyło by mój plan. Zakrywając twarz lokami objąłem główkę jego penisa ustami i powoli wsunąłem. Jęknął z przyjemności o to mi właśnie chodziło, kiedy do moich uszu doszedł dźwięk strzałów i huk z całej siły zacisnąłem na nim zęby gryząc go. Potem wszystko działo się za szybko, jego krzyk, dymiąca puszka, która wtoczyła się pod drzwiami potem była już tylko ciemność.

**Akcja**
-O cholera plecy Harrego to jedna wielka rana! -Nie było czasu na opatrywanie tego zwłaszcza, że po chwili zostałem tam sam. Co stało się z Lou? Wyszedł z krzykiem, chyba pogubił się w tym co zobaczył. W słuchawce ciągle słyszałem jego głos.
-Jak on mógł mi to zrobić! Sypiał z tym kolesiem! A ja głupi narażam dla niego życie!
-Liam zabierz go do samochodu mam Hazze, Niall trzecie drzwi po lewej pomożesz mi go zabrać.

-O kurwa co tu się…
-Niall weź mój plecak ja wezmę Harrego.
-Co on ma na plecach?
-Rany po wacie szklanej, ma na plecach  tyle odłamków szkła co ja włosów na nogach.
-Boże…
Przerzuciłem przyjaciela przez ramię i ruszyliśmy do wyjścia. Rzuciłem jeszcze kilka granatów usypiających by cała ich szajka długo się nie obudziła. Każdemu podrzuciłem po sporej porcji amfetaminy, przecież za coś muszą siedzieć a o porwaniu nikt nie może się dowiedzieć. Niall zadzwonił na policję kiedy tylko byliśmy w samochodzie, nie rozmawialiśmy do momentu dotarcia do samolotu.

-Co z nim? –zapytał z troską Liam
-Poza ranami chyba ok, jak wpadliśmy był już uśpiony, kiepsko wygląda, jego brzuch ma sporo siniaków. Za max godzinę powinien się obudzić zobaczymy co powie. Niall sprawdź czy w plecaku jest maść ichtiolowa, tylko tym możemy go teraz posmarować. Położyliśmy Harrego na brzuchu, delikatnie posmarowałem jego plecy maścią.
-Louis dlaczego uciekłeś?
-Bo mnie zdradzał ten mały pieprzony egoista! Nie wiedział, że narażamy dla niego życie!
-A nie pomyślałeś idioto, że ktoś go to tego zmuszał?
-Pff
-Nie pff Lou tylko jak go podniosłem to płakał! Nie wierzę, że robił to bez przymusu!
-A ja wierzę w to co widziałem! Odwal się ode mnie, chce posiedzieć w spokoju. Wiem co widziałem!

Po godzinie Harry zaczął się powoli przebudzać
.
-Hej już wszystko w porządku jesteś bezpieczny za kilka godzin będziemy w domu. Mocno boli?
-Nie, da się wytrzymać. Co wy tu robicie?
-Jak to co? –Niall Pomachał mu przed głową pistoletem –Odbiliśmy cię, chcesz kanapkę?
-Boże jak? Gdzie jest Louis?
-Potem pogadamy teraz odpoczywaj, weź te tabletki powinny pomóc na ból.
-Jest tutaj Lou? Lou, Lou?
-Jest
-Louis gdzie jesteś? –cicho zawołał Harry. Szatyn momentalnie pojawił się nad nami z wrogim wyrazem twarzy.
–Nie mam zamiaru z tobą gadać! Naraziłem dla ciebie życie! A ty?! Ciągniesz druta jakiemuś fagasowi nic sobie z tego nie robiąc!
-Lou Lou, on próbował mnie zgwałcić  -cicho powiedział Harry po czym głośno zaczął płakać. Louis odszedł od miejsca, w którym leżał Harry, Zayn i Niall starali się pocieszyć w jakiś sposób poszkodowanego chłopaka, ale nic nie przynosiło efektów.
-Hazz spokojnie, Lou się wystraszył, ochłonie i wszystko będzie dobrze. –spokojnie powiedział Zayn
-Nie będzie, jak on mógł tak w ogóle pomyśleć? Nie ma pojęcia co tam przeszedłem.
-Ochłonie zaufaj mi, odpocznij trochę teraz dam ci jakieś leki przeciw bólowe, postaraj się o tym nie myśleć za dwie godziny będziemy już w domu, zaopiekujemy się tobą.
-Ja chcę żeby on się mną opiekował, kilka dni temu pierwszy raz powiedział mi, że mnie kocha rozumiesz? A teraz pokazuje, że w ogóle nie ma do mnie zaufania, Zayn wiesz jak mnie to boli.
-Wiem Hazz postaraj się zdrzemnąć, jak wstaniesz będzie lepiej obiecuję.

Zayn zostawił loczka pod opieką pozostałej dwójki a sam udał się do Louisa.
-Co ty do cholery odpierdalasz Tomlinson?!
-Ja? Chyba on! Wiesz co by było gdyby mieli ostrą broń? Policja zbierałaby nasze trupy!
-Zamknij się i nie pierdol głupot, zamień się z nim miejscami. Wyobraź sobie, że to ciebie porywają, że to ciebie ktoś gwałci, a kiedy my przyjeżdżamy z ratunkiem Harry mówi Ci, że go zdradzasz, że robiłeś to celowo. Fajnie byś się czuł? Gdyby nie działa mu się tam krzywda jego plecy nie byłyby całe we krwi, nie płakałby co chwilę! Jesteś dorosły a zachowujesz się jak moja siostra, która zobaczyła swojego chłopaka na kawie z kuzynką i panikowała, że to zdrada. Ogarnij się, zależy ci na nim? To mu to pokaż, bądź facetem, on teraz potrzebuje wsparcia. Nie ode mnie Nialla czy Liama tylko od ciebie, od swojego chłopaka. Dotarło to w końcu do ciebie czy mam ci strzelić w ryj żebyś przejrzał na oczy?
Odpowiedziała mu cisza, Louis tempo wpatrywał się w jego twarz, nie zdawał sobie sprawy, że jego zachowanie może sprawiać ból dla Harrego, dla loczka, którego kocha. Zayn wymierzył mu silny cios pięścią w policzek.
-Już? Wystarczy? W główce wszystko jest na właściwym miejscu?
-Kurwa Malik to bolało –jęknął Louis
-Miało boleć, jeszcze raz?
-Spierdalaj, ale chyba zadziałało.
Louis  oprzytomniał i szybkim krokiem ruszył do Harrego, po kilkunastu sekundach znalazł się przy chłopaku.
-Chryste Hazz, przepraszam, Boże jakim jestem idiotą. Jak się czujesz? Nic ci nie zrobił?
-Poza plecami i brzuchem nie zdążyli, przyjechaliście w porę.
-Hazz ja się tobą zaopiekuję obiecuję, tak bardzo cię przepraszam, że mogłem tak pomyśleć.
-W porządku
-Nie jest ci zimno? Może chcesz pić albo jeść?
-Chcę cię przytulić, ale nie dam rady –Harry znowu zaczął płakać
–Hej mały, jak tylko wydobrzejesz nie będę opuszczał cię na krok, ciągle będę cię przytulał, a teraz mogę tylko tutaj. Kocham twoje loczki wiesz? Nie boli cię to?
-Nie boli, lubię jak się mną opiekujesz.
-Lubię się tobą opiekować mały.

Po powrocie do domu cała piątka szybko udała się do wspólnego kompleksu. Choć mieli nadzieję, że uda im się wejść spokojnie do mieszkania grubo się mylili, przy bramie stała spora grupka dziennikarzy, rzucająca pytaniami na prawo i lewo. Louis nie wytrzymał, zanim pomogli wyjść Harremu z samochodu odbył dość nie miłą rozmowę z harpiami. Nie wspominał nic o porwaniu, nie mówił o stanie psychicznym i fizycznym loczka. Powiedział tylko to co chciał im powiedzieć. –Harry potrzebuje odpoczynku, przez ostatnie dni sporo przeżyliśmy na wszystkie pytania odpowie nasz rzecznik prasowy na konferencji za trzy dni.
Wiedział, że do tego czasu sprawa porwania trochę ucichnie a oni będą mieli możliwość ustalenia dokładnej wersji wydarzeń, ich wersji wydarzeń.
   

CZYTASZ = KOMENTUJESZ

14 komentarzy:

  1. Kocham twoje opowiadania to jedno z najlepszych ;d

    OdpowiedzUsuń
  2. To jest genialne !!! Awwwwwww Larry <3 Kocham go

    OdpowiedzUsuń
  3. No nareszcie uratowali Harrego. Ubóstwia Zayna w tym opowiadaniu. Po prostu chłopak zna się na rzeczy. Louis, jak on mógł tak pomyśleć? Jasne, Styles upozorował porwanie, żeby pieprzyć się z jakimś kolesiem -.- Czasami ten chłopak w ogóle nie myśli. Ale szczęście wszystko zakończyło się dobrze. Czekam na następną część. A tymczasem nie mogę się doczekać kolejnego shota <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Super :) z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział i zapraszam do mnie --->

    http://thisislondonandlife.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. rozdział świetny czekam teraz na one shota o ziallu <3 a tymczasem zapraszam do mnie ;) http://loveyoumorethanthiss.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Ile emocji! :D... Uwielbiam czytać wszystko co wychodzi z pod twojej ręki! I jeszcze Larry, po prostu Awwww..!.. Zgadzam się z Lady Morfine. Jak Lou mógł tak pomyśleć?!... Nie mogę się doczekać następnego rozdziału :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Boskie pisz kolejny rozdział <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Genialny! Larry jest sweet <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetny :) Czekam na następny ^^

    OdpowiedzUsuń
  10. Hej zostałaś nominowana na moim blogu
    do The Versatile Blogger :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Wspaniale!!!! Urocze i nie wiem co jeszcze dodać
    Po prostu jesteś świetna

    OdpowiedzUsuń
  12. Hej! Wpadłam na Twojego bloga szukając one shotów o Ziallu i tak zaczęłam czytać to opowiadanie i po prostu takie jedno WOW! :) jest wspaniałe :) Masz taki lekki styl pisania, nie męczę się czytając twoje dzieła, to niesamowite. Och, tylko szkoda, że tak mało Larry moments :C Ale i tak super ^.^ No i Zayn! O mój boże! Jakie on ma wtyki xD i ten plan, który ułożył! Hahaha :D Uwielbiam :)
    Serdecznie pozdrawiam
    ~Salomea
    stylinsoncamp.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń